Wielkopolska Gazeta Lokalna KROTOSZYN

Wielkopolska Gazeta Lokalna KROTOSZYN
Kaczmarek
Wojno
Duży baner na środku

Spotkanie, które nie miało sensu

2020-06-09
  1. Strona Główna
  2. /
  3. Aktualności, Publicystyka
  4. /
  5. Spotkanie, które nie miało...
Spotkanie, które nie miało sensu
Leśniczówka w tekscie

3 czerwca w Raszewach odbyło się spotkanie w sprawie budowanej w tym rejonie ścieżki pieszo-rowerowej. Inwestycja ruszyła w kwietniu. Wiadomo zatem było, że spotkanie to niczego nie zmieni i nic nie wniesie do tego, co powszechnie okolicznym mieszkańcom wiadomo.

Zdaje się, że spotkania z mieszkańcami w celu skonsultowania z nimi rozmaitych pomysłów, planów inwestycyjnych itd. winny być organizowane przed szeroko rozumianym „przyklepaniem” (poprzez uchwały, złożone wnioski o dofinansowanie etc.) tychże spraw, a nie w zasadzie post factum, gdy, jak to się mówi po młodzieżowemu, jest już pozamiatane. No ale cóż, nie od dziś wiadomo, że „radni wiedzą lepiej”, czego chcą mieszkańcy aniżeli oni sami.

Na spotkanie z mieszkańcami Raszew i Smolic przybyli dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg, przedstawicielka Urzędu Miejskiego w Kobylinie, projektant i inspektor nadzoru oraz kierownicy budowy. Obecny był także radny powiatowy Jarosław Kubiak, który na prośbę mieszkańców zorganizował to spotkanie i który jest także inicjatorem zbudowania ścieżki pieszo-rowerowej.

Przypomnijmy, że ścieżka budowana jest w pasie drogi powiatowej, na odcinku o długości 2800 metrów, od skrzyżowania z drogą krajową nr 36 aż do Pasierb, czyli do granicy powiatu. Będzie miała szerokość 2,5 metra. Inwestycja miała być realizowana w dwóch etapach, ale być może całość zostanie zakończona jeszcze w tym roku. Wszystko zależy od tego, czy gmina Kobylin w ciągu najbliższych dwóch lat planuje w tym rejonie zrobić kanalizację sanitarną. Co ciekawe, nawierzchnia ścieżki będzie zróżnicowana – w części (od zakrętu do Czeluścina do skrzyżowania z drogą krajową nr 36) będzie to bowiem kostka betonowa bezfazowa, a na pozostałym fragmencie nawierzchnia ma być asfaltowa. Całkowity koszt inwestycji to niecałe 3 miliony złotych. Zadanie dofinansowane jest w ramach Funduszu Dróg Samorządowych w kwocie 1 402 325 zł. Pozostałą część w połowie pokryją samorząd powiatowy i gmina Kobylin.

Inwestycja zakłada także roboty na wjazdach do posesji. Mieszkańcy, którzy na swój koszt położyli wcześniej np. kostkę brukową przed swoimi posesjami, wyrażali obawy, że te wjazdy zostaną rozwalone. Na początku roku, w rozmowie z naszym dziennikarzem, dyrektor PZD powiedział, iż w tej kwestii są dwa rozwiązania, które zazwyczaj się praktykuje. Jedno – jeżeli ktoś chce pozostawić na wjeździe istniejący materiał, to będzie zostawiony. Drugie rozwiązanie jest takie, że materiał ten jest demontowany i oddaje się go właścicielowi posesji. Jednak w minioną środę okazało się, że nie ma mowy o tym, by kostka, którą właściciel posesji położył na swoim wjeździe, pozostała w tym miejscu (oczywiście, gdy znajduje się w tzw. pasie drogowym). Mieszkańcy, którzy zgłaszali taki właśnie problem, zostali o tym dobitnie poinformowani. Kostka będzie przez wykonawcę demontowana i przekazana właścicielowi.

Jak oznajmił jeden z przedstawicieli wykonawcy, mieszkańcy „bezprawnie zawłaszczyli sobie te grunty”… Co to w praktyce oznacza? Ano to, że przez 40 lat (bo co najmniej tyle owym terenem należącym do pasa drogowego zarządca drogi się nie interesował) mieszkańcy powinni zostawić te grunty (których właścicielem jest powiat) przylegające do ich posesji, by – jak to się mówi – „leżały odłogiem”, zamiast o nie (w swojej naiwności…) dbać poprzez posianie trawy, sadzenie ozdobnych krzewów czy położenie kostki brukowej (żeby normalnie wjeżdżać na swoje podwórko, a nie po wertepach, błocie albo kałużach!!!) i wszelkie inne działania upiększające oraz porządkowe. Jakby dziś wyglądał teren wzdłuż drogi powiatowej i domostw mieszkańców Smolic i Raszew? Byłby to pas „gołej” ziemi z zielskiem sięgającym prawdopodobnie aż po linie energetyczne. Zaiste, z pewnością każdy wręcz marzy o takim widoku z okien swojego domu…

Jak to zatem jest, że jeśli dbałeś latami o teren przylegający (choć nie TWÓJ) do twojej posesji, to „BEZPRAWNIE sobie go przywłaszczyłeś”, a gdy już zarządca drogi (po wielu, wielu latach latach „nienierobienia” z tym gruntem) zrobi tam jakiś chodnik czy ścieżkę, to ty musisz PRAWNIE (!) np. odśnieżyć (czy „uprzątnąć” – jak mówi ustawa) fragment chodnika wzdłuż twojej posesji..? Taka oto pokrętna logika naszego prawa.

ANDRZEJ KAMIŃSKI

YouTube

energy sped
Robstal
Jumbonet
Intermarche
Lesniczowka
Lombard Smok
Phone Spa
Kiki Car Care
Zuziak
Archiwum
APR
daf-mal
BGP
M-Partner
MediaSort
E-paka
Eltom-bud
Pod Szyszkami
Kostka
KUK
Jarmużek