Plan wykonany, wciąż mierzymy wysoko!
- Strona Główna
- /
- SPORT MILICZ
- /
- Plan wykonany, wciąż mierzymy...
Plan wykonany, wciąż mierzymy wysoko!
Barycz Sułów wreszcie z upragnionym awansem do trzeciej ligi! I to siedem meczów przed zakończeniem rozgrywek! Kilkadziesiąt godzin po hucznej fecie odwiedziliśmy Dominika Trzeciaka. Prezes klubu opisał swoje emocje związane z awansem, opowiedział o planach na nowy sezon oraz oprowadził nas po coraz dumniej prezentującej się bazie Baryczy. – Cel zrealizowaliśmy, ale wciąż mierzymy wysoko i znów zamierzamy bić się o awans – zakomunikował.
Na spotkanie z prezesem Dominikiem Trzeciakiem umówiliśmy się jeszcze w trakcie świętowania awansu. Na szczęście sam zainteresowany – w poniedziałkowe przedpołudnie – był już w pełni formy i ochoczo opowiadał o wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu godzin. – Godnie świętowaliśmy promocję – szczerze się uśmiecha. – Nie wyszło przed rokiem, ale teraz nic nas już nie mogło zatrzymać. Runda jesienna już pokazała, że w zasadzie awans jest formalnością, choć – jak to w sporcie bywa – zdarzyć mogło się wszystko. Gdy uzyskujesz cel grubo przed końcem sezonu, wiesz, że wykonujesz całkiem dobrą robotę – mówi z przymrużeniem oka. – Mam na myśli pracę, którą realizuje każdy pracownik klubu, na sztabie trenerskim i zawodnikach skończywszy. W sobotę przypieczętowaliśmy promocję, cel zrealizowany, ale nie spoczywamy na laurach i jedziemy dalej.
Niczym Barcelona i Juve – dosłownie!
Tylko co to tajemnicze dalej oznacza? O co walczyć będą sułowianie podczas nadchodzącej kampanii? – Nie chcemy się zatrzymywać na trzecioligowym poziomie. Marzy nam się kolejny awans i będziemy o niego walczyć. Organizacyjnie jesteśmy gotowi na rozgrywki centralne. Zresztą widać, że ten obiekt non stop tętni życiem – zauważa Trzeciak. I faktycznie, nie sposób nie zgodzić się z tym, iż stadion Baryczy jest nieustannym placem budowy. Kilka koparek i ich operatorzy w pocie czoła uwijają się, by równać grunt pod nowiuteńki obiekt akademii LKS-u, który powstanie między boiskiem treningowym, a hipernowoczesną hybrydową murawą, jakiej nie ma żaden klub w kraju. Inne osoby pracują przy parkingu, jeszcze inne na płycie każdego z trzech boisk. – Oj tak, nie była to mała inwestycja, lecz z pewnością potrzebna – dopowiada, skupiając się na detalach związanych z murawą. – Zobacz, jaka jest gęsta. (gdy chodzimy już po miękkiej murawie – przyp. red.). Co kilka milimetrów jest wszczepiona wiązka trawy sztucznej, co powoduje, iż przy wślizgach nawierzchnia się nie odczepia. Dbamy o tę trawę jak o największy skarb. Jest obficie nawożona i często ścinana, a codzienną opiekę nad nią sprawuje Nasz niezastąpiony greenkeeper Łukasz Iwanicki, a nadzór i doradztwo nad murawą prowadzi greenkeeper Pogoni Szczecin, jeden z najlepszych fachowców w kraju – obrazuje klubowy sternik. Tutaj musimy przerwać rozmowę, bo prezes z dumą prezentuje nam fotografię, na której widać, jakie największe tuzy światowej piłki korzystają z dokładnie takiej samej nawierzchni. Wśród nich Barca, Juve, Chelsea, a na samym szczycie LKS Barycz Sułów!
Rzeczywiście pod przywództwem Trzeciaka obiekt rozrasta się i pięknieje. – Jak widać, kostka jest wyłożona już w wielu miejscach, niebawem zakończą się trwające inwestycje, a za pasem mamy kolejne – nadmienia. Czego zatem jeszcze mogą spodziewać się sympatycy Baryczy w najbliższych miesiącach? – W zakresie szkolenia chcielibyśmy uruchomić również drużynę juniora starszego, co sprawi, że będziemy mieli swoich reprezentantów w każdej grupie wiekowej. To zadanie należy do Szymona Iwanickiego, dyrektora akademii, osoby, bez której ta jednostka by nie funkcjonowała. To fachowiec, z którym od samego początku tworzymy struktury Akademii Baryczy Sułów. Właściwe prowadzenie dzieci i młodzieży to dla nas podstawa. Infrastrukturalnie, mogę zdradzić, że oprócz budowy budynku dla akademii zamierzamy rozbudować istniejący klubowy budynek o strefę odnowy biologicznej oraz zagospodarować teren za bramką od strony ul. Sportowej, gdzie ma powstać nowy budynek. Miałby on mieścić w sobie kasy biletowe, sklepik klubowy oraz małą gastronomię w dniu meczowym. Ma wyglądać profesjonalnie i być profesjonalnie – stwierdza Trzeciak, ale nie zamierza jednocześnie zdradzać terminu budowy. – Ujmę to nieco tajemniczo. W przyszłym roku będziemy obchodzić jubileusz 80-lecia istnienia Baryczy. Niech to da wam nieco do myślenia, choć absolutnie jeszcze terminów nie zdradzę, bo najpierw musimy wszystko przygotować od strony formalnej. Czyli tak, jak dotychczas.
Dobra, ale jesienią prezes mówił także o przebudowie stadionu. Może pod kątem rozrostu trybun dowiemy się czegoś więcej? – Plan jest taki, by za bramką, za którą mieści się sektor gości umiejscowić trybunę na około tysiąc miejsc – wskazuje. A gdyby kolejny awans miał stać się faktem? – Cóż, gdybyśmy mieli zagrać na szczeblu centralnym, obiekt całkowicie zmieniłby swoje oblicze, a obecne siedziska zastąpilibyśmy nowymi trybunami – rozmarza się, spoglądając w kierunku miejsc zajmowanych przez najbardziej zagorzałych fanów Baryczy.
300 nazwisk w notesie!
Czas najwyższy przejść do dotychczasowych i przyszłych poczynań pierwszej drużyny, dowodzonej niezmiennie przez Tomasza Horwata. Na początek D. Trzeciak analizuje bieżący sezon. – Wynik mówi sam za siebie. Na szersze podsumowanie przyjdzie czas po rozgrywkach, bo to, że mamy awans nie upoważnia nikogo do zaciągania hamulca ręcznego – pada z ust szefa. Jak to rozumieć? – Ano tak, że ostatnie mecze to czas dla graczy, którzy grali mniej i którzy będą mieli szansę udokumentować, że warto na nich stawiać w wyższej lidze – przekonuje. – Z drugiej strony nie zamierzamy na tę chwilę rezygnować z żadnej postaci, która przyczyniła się do wywalczenia awansu. Rozmawiamy z wieloma zawodnikami na temat przedłużenia umów. Niektórzy już „są podpisani”, natomiast mogę jasno zakomunikować, że trzon zespołu pozostanie niezmienny – z pewnością w głosie wyjawia Trzeciak. – Dodam więcej, chcąc nadal grać o najwyższe cele musimy nasz team wzmocnić i takie rozmowy trwają. W tym momencie prezes ujawnia niektóre szczegóły – choć w dalszym ciągu bez nazwisk – awizując, iż cyklicznie będziemy dowiadywać się w ruchach kadrowych w drużynie. – Mamy przygotowanego excella z nazwiskami około 300 zawodników z różnych lig, od pierwszej do trzeciej. Wyznaczyliśmy topowe cele transferowe, a z racji tego, że promocję mamy w kieszeni długo przed końcem rozgrywek, jest czas, by z bliska przyjrzeć się grze kluczowych dla nas nazwisk – komunikuje.
Do tej pory ekipa Horwata przyzwyczaiła kibiców do gry na tak. Czy charakter taktycznego podejścia ulegnie zmianie w związku z wyższymi wymogami, jakie stawiać będzie trudniejszy piłkarski front? – Absolutnie deseń ma się pozostać ten sam. Chcemy grać swoją piłkę. Ma to być futbol na naszych zasadach, ofensywny, widowiskowy, wpadający w oko naszym fanom – stwierdza, rzucając, iż kadra pierwszej drużyny ulegnie poszerzeniu.
W takim razie co z drużyną rezerw? Czy ktoś z obecnych graczy drugiej Baryczy ma szansę na przychylność trenera Horwata lub po prostu będzie musiał pożegnać się z klubem? – To trudna kwestia, bo drugi zespół prezentuje się dobrze i ma duże szanse na awans, na czym nam również bardzo zależy. To ambitni i dobrzy zawodnicy, ale nie wydaje mi się, by na tę chwilę któryś z nich mógł wskoczyć na poziom trzecioligowy. Z pewnością jednak dobre zaplecze wpływa na lepsze oblicze klubu oraz pierwszy zespół. Gdyby rezerwy awansowały, spotkania będą na wyższym poziomie, a wówczas większe pole do popisu mają również ci, którzy są wyborem nr 18, 19 czy 20 w zespole pierwszym. Jeśli nasza młodzież będzie grać w wyższej lidze – wzmocniona osobami z pierwszego garnituru – podniesie swoje umiejętności, a wówczas kto wie, może dany zawodnik rozwinie się na tyle, by dać mu szansę w trzeciej lidze – głośno rozmyśla nasz rozmówca, dodając jednocześnie, że docelowo Barycz uruchomi jeszcze trzeci zespół, który będzie rywalizować na poziomie amatorskim w B lub A klasie.
Hucznie i z niespodziankami
Nasze spotkanie puentujemy rozmową o klubowym wizerunku, partnerach oraz tym, który już dziś na stałe zapisał się złotymi zgłoskami w historii Sułowa oraz Baryczy, Jacku Tarczyńskim. – O tym, jak funkcjonują Social Media możesz wypowiedzieć się sam, bo zajmujecie się tym na co dzień – uśmiecha się, a my potwierdzamy, iż prowadzone są ze dwa poziomy wyżej niż ich ligowi konkurenci. – Musimy jednak i w tej materii się rozwijać, uruchamiając elementy video na wysokim poziomie. Jeśli chodzi o kwestie sponsorskie, wiadomo, iż marka Tarczyński jest dla nas kluczowym budulcem, dzięki któremu możemy piąć się w futbolowej hierarchii. Mamy jednak również innych partnerów, którzy wraz z nami budują pozycję Baryczy na futbolowej mapie Polski. Są z nami, gdy wiedzie się gorzej, są przy sukcesach i będziemy mogli podziękować im za wkład i zaangażowanie podczas przyszłorocznych obchodów jubileuszu istnienia klubu. Ogólnie zapowiada się bardzo ciekawy czas… – domyka rozmowę niedopowiedzeniem Dominik Trzeciak.
DANIEL BORSKI
Fot. LKS Barycz Sułów














Comments are closed