Dr Michał Krzyżaniak: „Nasza pamięć o powstaniu wynika wprost z pamięci o naszych przodkach”
- Strona Główna
- /
- Aktualności
- /
- Historia
- /
- Dr Michał Krzyżaniak: „Nasza...
Rozmowa z dr. Michałem Krzyżaniakiem, dyrektorem Muzeum Powstańców Wielkopolskich im. gen. broni Józefa Dowbor-Muśnickiego w Lusowie.
Znajdujemy się w okresie szczególnie bogatym w rocznice związane z Powstaniem Wielkopolskim – od 27 grudnia, przez lokalne rocznice wyzwolenia miast, aż po styczniowe upamiętnienia związane z Traktatem Wersalskim. Czy Twoim zdaniem pamięć o Powstaniu Wielkopolskim 1918–1919 jest dziś wystarczająco pielęgnowana? A jeśli nie – co jeszcze można zrobić, by lepiej je popularyzować?
– Czy można lepiej popularyzować historię powstania wielkopolskiego? Pewnie tak – tego nigdy dość, ale porównując to z latami (licząc już w dziesiątkach) wiele się zmieniło. Jak grzyby po deszczu wyrastają liczne oddolne inicjatywy mające na celu upamiętnić różne lokalne historie związane z Powstaniem Wielkopolskim. To jedno. A drugie, to działania odgórne prowadzone przede wszystkim przez Urząd Marszałkowski i pana Marszałka Marka Woźniaka.
Od czterech lat 27 grudnia obchodzimy Narodowy Dzień Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. W powszechnej świadomości – nawet wśród Wielkopolan – funkcjonuje przekonanie, że było to „jedyne zwycięskie powstanie”. Skąd wziął się ten stereotyp i na ile jest on historycznie uzasadniony?
– Rzeczywiście bardzo często się spotykam z takim stwierdzeniem. Ciężko powiedzieć z czego ono wynika. Czy to może kwestia skali tego wydarzenia przyćmiewa wszelkie inne podobnie zwycięskie zrywy?
Powstanie Wielkopolskie bywa postrzegane jako mniej istotny epizod w ogólnopolskiej narracji historycznej, ustępujący miejsca wojnie polsko-bolszewickiej, Legionom Polskim czy powstaniom śląskim. Czy rzeczywiście miało ono mniejsze znaczenie, czy raczej było przez lata marginalizowane – także przez kolejne władze centralne?
– Nasza pamięć o powstaniu wynika wprost z pamięci o naszych przodkach – uczestnikach Powstania. To sprawia, że nasza więź z tymi wydarzeniami jest zdecydowanie bardziej emocjonalna i przez ten pryzmat patrzymy często na proces odzyskiwania Niepodległości, który jak wiadomo był złożony i wielowątkowy. Wówczas w tym szerszym kontekście powstanie jest tylko epizodem. Ale dzięki temu zwycięskiemu epizodowi Wielkopolanie przynieśli wolność swojej dzielnicy, ale też wkrótce potem ruszyli do walk na wschodzie Polski.
Jaką rolę w przebiegu Powstania Wielkopolskiego odegrały lokalne działania zbrojne, takie jak walki pod Zdunami czy udział koźminian w bitwie pod Rawiczem? Czy utrata ważnych ośrodków, np. Krotoszyna, mogłaby wpłynąć na ostateczny kształt granic i decyzje podjęte w Wersalu?
– Można powiedzieć, że przynajmniej w początkowej fazie powstanie było sumą lokalnych działań zbrojnych, które z czasem były coraz lepiej koordynowane. To jedna z podstaw zwycięstwa w Powstaniu. Co do ostatecznego kształtu granic z pewnością miałoby to wpływ. Jak wielki? Tu pozostają nam tylko czysto teoretyczne rozważania. Jednak pamiętać trzeba, że zachodnia granica Polski, z niewielkimi korektami w znakomitej większości pokrywała się z linią frontu/demarkacyjną ustaloną po 16 lutego 1919 roku.
W Powstaniu Wielkopolskim wzięli udział głównie byli Polacy – byli żołnierze z armii niemieckiej lub starsi, którzy nie wzięli udziału w Wielkiej Wojnie, ale odbyli zasadnicze służby w wojsku niemieckim. W początkowym okresie zdarzało się, że kompaniami dowodzili szeregowcy. Czy przybycie kadry oficerskiej z dawnej armii carskiej wpłynęło mocno na sukces powstania? Czy bez ich przybycia powstańcy mieliby szansę na taki wynik?
– Skłaniam się ku myśli, że o ich obecność w Wielkopolsce w trakcie powstania nie miała jeszcze takiego znaczenia. Dopiero po jego zakończeniu w oparciu o wiedzę i doświadczenie tych oficerów udało się stworzyć silną, dobrze wyposażoną i nieźle dowodzoną armię, która swojej wartości dowiodła na polach bitew wojny polsko-bolszewickiej,
Jak oceniasz Wojska Wielkopolskie na tle innych formacji, które po 1918 roku współtworzyły Wojsko Polskie? Czy ich organizacja, wyszkolenie i doświadczenie wyróżniały się na tle pozostałych oddziałów? Jak one wyglądały np. pod względem uzbrojenia? Warto wspomnieć, że np. pierwsze czołgi przybyły do Polski razem z tzw. Błękitną Armią.
– Ale warto wspomnieć, że to te czołgi po raz pierwszy użyto w walce w towarzystwie żołnierzy 4. pułku strzelców wielkopolskich przy zdobywaniu Bobrujska. Pułki wielkopolskie były niezwykle cenione, choć czasami sprawiały problemy dyscyplinarne. Świetnie jakość żołnierzy Wielkopolan oddają opinie przeciwników. W jednym z czerwcowych numerów z roku 1920, Gazety Polskiej wydawanej w Kościanie zamieszczono przedruk artykułu z prasy rosyjskiej: „Polacy w armii dzielą się na legionistów czyli Warszawiaków i na Poznańczyków. Pod względem wojskowym szczególnie odznaczają się pułki poznańskie. Do ataku idą kolumnami, jak chodzili dawniej Niemcy. Ich karabiny maszynowe koszą, oni niepowstrzymanie posuwają się naprzód przez trupy i ostatecznie dochodzą, bo jest ich bardzo wielu. Jeden z dowódców dywizji powiedział mi: „Poznańczycy są tępi.” Mnie się zdaje, że nie są oni tępi, lecz ociężali, co jest właściwością Niemców. W armii niemieckiej pułki poznańskie były najlepszymi. Legioniści czyli Warszawiacy są słabsi. Chociaż biją się wspaniale, lecz nie mają tej tępej, żywiołowej siły, która czyni Poznańczyków tak trudnymi do zwalczenia.” Lepszego świadectwa próżno szukać
I na koniec pytanie o daty. O ile datę wybuchu Powstania Wielkopolskiego określamy jasno, o tyle zakończenie już niekoniecznie. Oficjalnie przyjmuje się, że powstanie zakończyło się Rozejmem w Trewirze 16 lutego 1919 r., jednak np. walki pod Zdunami trwały 5 dni dłużej. Wiemy również, że Wielkopolanie ponosili straty między Rozejmem w Trewirze a Traktatem Wersalskim. Czy data „16 lutego 1919 r.” jest słuszna? A jeśli tak, to jak nazwalibyśmy okres od Trewiru do Wersalu?
– Walki pod Zdunami po 16 lutego 1919 roku nie były wyjątkiem. Takich zdarzeń w ciągu kilku dni po podpisaniu rozejmu na różnych odcinkach frontu było znacznie więcej. Okres pomiędzy Trewirem a Wersalem już nie był taki intensywny, jeśli chodzi o walki. Owszem dochodziło do ostrzału artyleryjskich, wymiany ognia czy utarczek patroli. Data 16 lutego wiąże się z dyplomatycznym rozwiązaniem, które wymagało wdrożenia, stąd te kilka dni przesunięcia, jeśli chodzi o walki. Jak nazwać ten okres? Może wojną wielkopolsko- niemiecką. Powstanie się zakończyło a Wielkopolska nadal jeszcze nie była częścią odrodzonej Rzeczpospolitej.
Dziękuję za rozmowę.
Dr Michał Krzyżaniak jest absolwentem Instytutu Wydziału Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Specjalizuje się w historii Polski XX w., a jego głównym zainteresowaniem są walki o Poznań w 1945 r., a także dzieje Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 i Armii Wielkopolskiej. Jest także dyrektorem Muzeum Powstańców Wielkopolskich im. generała broni Józefa Dowbor-Muśnickiego w Lusowie k. Poznania.
(RED.)
Fot. arch. M. Krzyżaniaka

















Comments are closed