Gazeta Lokalna KROTOSZYN | MILICZ

Gazeta Lokalna KROTOSZYN | MILICZ
PIŁKARSKIE SHOW
PGKiM Feniks

Maciej R. Hoffmann: „Pomaganie nie wynika z zawodu. Wynika z empatii”

2026-01-22
  1. Strona Główna
  2. /
  3. Aktualności
  4. /
  5. Kultura
  6. /
  7. Maciej R. Hoffmann: „Pomaganie...
Maciej R. Hoffmann: „Pomaganie nie wynika z zawodu. Wynika z empatii”
Ilona Kazieczko OVB

Z Maciejem R. Hoffmannem, basistą zespołu RhO nt. 34. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rozmawia Łukasz Cichy 

Bujambi, Pan Przecinek & Zespół Depresyjny, RhO… Zmieniały się zespoły, zmieniały się składy, a Ty nadal grasz z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Który to już raz?

Hm… Powiem szczerze – nie potrafię dokładnie obliczyć. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że z każdym z wymienionych przez Ciebie zespołów corocznie graliśmy dla WOŚP – no to w tym roku będzie, mniej więcej szesnasty albo siedemnasty raz. Nigdy tego nie zliczałem, szczerze mówiąc. Powiem Ci więcej. My jesteśmy muzycznymi amatorami. Ale znam wielu zawodowych muzyków, dla których coroczne, styczniowe, charytatywne granie na rzecz fundacji Jurka Owsiaka jest sprawą tak oczywistą, że też nie zliczają tych „WOŚP-owych” występów. Też mieliby problem z odpowiedzią na tak zadane pytanie…

Który finał WOŚP-u najbardziej zapamiętałeś i dlaczego?

Oj, znów pytanie, nad którym muszę chwilę pomyśleć… No bo tak: każdy WOŚP-owy koncert jest niepowtarzalny. Każdy jest nowym doświadczeniem, każdy jest wart zapamiętania. Przecież każdego roku grywamy w różnych miejscowościach; o różnych porach; w różnej konfiguracji i kolejności; z bardzo różnymi zespołami… Dlatego te akurat dwa WOŚP-owe koncerty, które najbardziej utkwiły mi w pamięci, zapamiętałem ze względów pozamuzycznych. Pierwszy to Finał WOŚP z roku 2019. Graliśmy jako Pan Przecinek i Zespół Depresyjny w Kobylinie. Świetna atmosfera; życzliwe przyjęcie przez kobylińską publikę; dobra energia w powietrzu… Już po wszystkim, po spakowaniu instrumentów, sprzętu i „piecyków”, wracaliśmy samochodami do Krotoszyna. Ze mną w aucie jechał Marcin „Żukis” Żak, nasz perkusista. No i jedziemy sobie, luzik, relaks, zadowolenie, pogaduchy, radio w aucie gra… Nagle – serwis informacyjny. I ten przejęty głos spikera, który podaje wiadomość z ostatniej chwili. Mniej więcej tak jakoś: „Podczas tak zwanego Światełka Do Nieba na Finale WOŚP w Gdańsku na scenę WTARGNĄŁ uzbrojony w nóż osobnik, który kilkukrotnie zadał tym nożem ciosy w klatkę piersiową Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska”. Zatkało nas… Pamiętam tyle, że siedzący w aucie obok mnie „Żukis” powiedział mniej więcej coś takiego: „Nie… Nie wierzę! Nożem? Na estradzie? Akurat podczas Światełka Do Nieba? I to właśnie na TAKIEJ imprezie?…” Do dziś słyszę ten bezradny, zawiedziony, spontaniczny komentarz Marcina. A drugi finał, który bardzo dobrze pamiętam, to nasz koncert na WOŚP-ie w Pogorzeli, w roku 2021. Otóż w grudniu 2020 doznałem złamania miednicy. Wigilię 2020 r. spędziłem w oddziale ortopedycznym w Poznaniu, no bo musiałem być leczony operacyjnie. Potem miałem kilkutygodniową rehabilitację, I kiedy w styczniu 2021, w dniu Finału WOŚP, weszliśmy – już jako zespół RhO – na scenę w Pogorzeli, to Mariusz Ossowski, nasz lider, odezwał się z wyrzutem do obsługi sceny: „A gdzie krzesełko dla basisty? Przecież Maciej wszedł tu o kulach, nie da rady zagrać całego koncertu na stojąco!”. No i to był pierwszy (i na razie ostatni) koncert, podczas którego grałem na gitarze basowej siedząc na krześle.

Czy granie dla WOŚP-u daje inne emocje niż zwykły koncert?

Nie wiem, jak to odbierają inni muzycy, ale dla mnie koncerty WOŚP-owe to oddzielna bajka. Na tych imprezach panuje wyjątkowa atmosfera. Publiczność nie oczekuje od występujących zespołów „grania na rekord”; nie wymaga perfekcji; nie jest nastawiona krytycznie; nie ocenia… Ale też – idąc w drugą stronę (bo to jest układ bilateralny): siłą rzeczy muzycy czują wtedy tę bezwarunkową akceptację publiki; więc bardzo się starają – choć jednocześnie grają na luzie, spontanicznie, bez tzw. spiny. Pomiędzy zespołem a publicznością nawiązuje się od początku występu takie niepisane porozumienie: „Fajnie, że jesteśmy tu wszyscy razem i że razem robimy coś dobrego”.

Czy granie w lokalnym środowisku mobilizuje bardziej niż występy „na wyjeździe”?

Jeśli to Twoje pytanie dotyczy konkretnie grania na rzecz WOŚP, to chyba nie, nie ma takich uwarunkowań. Oczywiście – my, tzn. RhO, ze względów zupełnie „pozaWOŚP-wych” chyba będziemy w tym roku, grając w krotoszyńskiej „Bili”, bardziej spięci, niż wtedy, gdy graliśmy w Kobylinie czy w Pogorzeli. Ale to z zupełnie innych powodów, niezwiązanych z istotą imprezy. Po prostu: do „Bili” przyjdą nasi znajomi, nasi sympatycy; nawet także może muzycy z innych krotoszyńskich zespołów… No sam przyznaj – która kapela nie chciałaby w takim układzie zagrać jak najlepiej?

Czy udział w WOŚP wpłynął w jakikolwiek sposób na Twoje patrzenie na pomaganie?

To dość trudne (bo zagmatwane) pytanie. Generalnie: pomaganie innym jest dla mnie – od kilkudziesięciu lat, z racji mojego zawodu – częścią mojego życia. A zatem: jest dla mnie oczywiste, że trzeba pomagać innym ludziom, gdy tego potrzebują. Ale w WOŚP jest coś, co bardzo wyróżnia akurat tę imprezę. Otóż – tutaj różnym ludziom pomagają nie lekarze (jak np. ja); nie strażacy; nie ratownicy medyczni; nie panie z Ośrodka Pomocy Społecznej… Tutaj układ jest prosty: SZEREGOWI LUDZIE POMAGAJĄ INNYM SZEREGOWYM LUDZIOM. Takim samym, jak oni. No i jeszcze to, co chyba najważniejsze: ich pomoc jest absolutnie bezinteresowna. Nie wynika z wykonywanego zawodu, ani z układów i układzików, czy też z jakiegoś wyrachowania… Jurek Owsiak zebrane środki kieruje do konkretnych instytucji medycznych. Nie do wybranych przez siebie jakichś wyjątkowych pacjentów czy znajomków.

Jak zachęciłbyś mieszkańców do udziału w 34. finale WOŚP-u?

Odpowiem Tobie w sposób, być może, przewrotny. Otóż powiedziałbym mieszkańcom tylko tyle (cytując Jurka Owsiaka): „Róbta, co chceta”. Uważam bowiem, że jeśli ktoś ma w sobie empatię; ma wrażliwość w sercu; ma dar obserwacji; ma zdolność logicznego myślenia – to na pewno czynnie włączy się do tej wielkiej akcji. Jeśli natomiast ktoś wierzy wrogom WOŚP, to trudno – nie będę go przekonywał. Aczkolwiek dziwię się komuś takiemu. Gdyż bądźmy świadomi: gdyby Jurek Owsiak był takim „przekręciarzem”, jak przedstawiają to przeciwnicy Jego działań, to w ciągu minionych 10 lat postawiono by Go już przed sądem… Były narzędzia i czasy ku temu. Przepraszam, ale nie chce mi się rozwijać tego żenującego wątku.

Dziękuję za rozmowę.

Łukasz Cichy 

FOT. arch. glokalna.pl

Comments are closed

YouTube

Archiwum
PIŁKARSKIE SHOW
Dietetyk Kaźmierczak
MAYOR INK
ZBITY TELEFON -SOFT KOMPUTERY
MATYLA
KOK
Jarmużek
BHP RABENDA
Motosdodoła
Agencja Reklamowa GL