Studniówka ZSP nr 3 w Krotoszynie. Ach, co to był za bal!
- Strona Główna
- /
- Aktualności
- /
- Edukacja
- /
- Studniówka ZSP nr 3...
W piątek, 30 stycznia w restauracji Chmielowa w Orpiszewie odbył się bal studniówkowy uczniów z Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 3 im. Jana Pawła II w Krotoszynie.
Uczniów powitała dyrektor Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 3 im. Jana Pawła II w Krotoszynie Izabela Kossakowska. W tym roku podczas studniówki bawili się uczniowie klas VA o profilu technik mechatronik i VB technik o profilu usług fryzjerskich.
–To dla mnie wielki zaszczyt i przyjemność stanąć przed wami w tak wyjątkowy wieczór, kiedy obchodzimy jeden z ważniejszych momentów waszego życia – bal studniówkowy. Patrząc na Was, widzę młodych, pięknych ludzi, którzy przez te lata w naszej szkole nie tylko zdobywali wiedzę, ale także rozwijali umiejętności, które będą wam towarzyszyć przez całe życie.
Właśnie tutaj, w krotoszyńskiej „Trójce” nauczyliście się pracy w zespole, radzenia sobie w trudnych sytuacjach, odpowiedzialności za własne decyzje, a także zdobyliście praktyczne umiejętności, które pozwolą wam odnaleźć się w dynamicznie zmieniającym się świecie. Korzystając dzisiaj z okazji dziękuję wszystkim nauczycielom, którzy was uczyli i uczą. Dziękuję państwu za ciężką pracę, odpowiedzialność i cierpliwość. Szczególne podziękowania kieruję do waszych wychowawców. Dziękuję rodzicom za państwa wsparcie, obecność i wiarę w swoje dzieci nawet wtedy, gdy one same siebie wątpiły. Dziękuję także wam, drodzy uczniowie, za to, że zawsze możemy na was liczyć, za wasze angażowanie się w życie w szkole. Moi drodzy, wiem, że czeka was jeszcze wiele pracy, ale matura to zaledwie krok, nie koniec drogi. Wasze marzenia, plany i ambicje są teraz w waszych rękach. Wierzę, że każdy z was znajdzie swoją drogę, że będziecie doszły do swoich celów, nie zważając się przeciwnościami, które na pewno się pojawią – mówiła Izabela Kossakowska.
Nie brakowało tradycyjnych przypinek, toastu, poloneza i pamiątkowych zdjęć grupowych.
Łukasz Cichy
FOT. Łukasz Cichy

















Comments are closed