WTZ-y walczą o przetrwanie
- Strona Główna
- /
- Aktualności
- /
- WTZ-y walczą o przetrwanie
Warsztaty Terapii Zajęciowej w całej Polsce biją na alarm. Przedstawiciele placówek, skupionych w Stowarzyszeniu Wielkopolskie WTZ, włączyli się w ogólnopolską akcję protestacyjną, domagając się od parlamentarzystów pilnych działań. Ich zdaniem sytuacja finansowa i organizacyjna warsztatów jest dramatyczna, a bez systemowych zmian wiele z nich może zniknąć z mapy kraju.
WTZ-y to około 740 placówek, do których codziennie uczęszcza blisko 30 tysięcy osób z niepełnosprawnościami, a zatrudnienie znajduje ponad 11 tysięcy specjalistów. Finansowanie w 90 procentach pochodzi z PFRON-u, a w 10 procentach z samorządów. Obecna dotacja wynosi 2933 zł na uczestnika miesięcznie – co stanowi zaledwie 62 proc. minimalnego wynagrodzenia. To oznacza, że by sfinansować pensję jednego pracownika, trzeba wykorzystać środki przypadające na dwóch uczestników. Jeszcze kilka lat temu proporcja ta była znacznie korzystniejsza.
Pracownicy warsztatów podkreślają, że rosnące koszty utrzymania placówek znacznie przewyższają coroczne podwyżki dotacji – wzrost o 100–150 zł miesięcznie nijak nie pokrywa wydatków, które rosną nawet o 800 zł miesięcznie. W efekcie wynagrodzenia terapeutów ograniczają się do poziomu ustawowego minimum.
Organizatorzy protestu zarzucają Łukaszowi Krasoniowi, Pełnomocnikowi Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, brak realnego dialogu i skupienie się wyłącznie na projekcie standaryzacji warsztatów, który został oceniony przez środowisko jako niedopracowany i pozbawiony finansowania.
Protestujący wysuwają sześć głównych postulatów, w tym zwiększenie finansowania, podniesienie pensji pracowników, wpisanie WTZ do ustawy o pomocy społecznej jako podmiotu reintegracji oraz zaliczenie pracy terapeutów do katalogu prac w szczególnych warunkach. Wskazują także na potrzebę dodatkowych świadczeń i ujednolicenia przepisów.
Zdaniem przedstawicieli WTZ spełnienie części żądań nie wymaga obciążenia budżetu państwa, ponieważ środki pochodzą z PFRON-u – funduszu zasilanego składkami przedsiębiorców. Szacują, że koszt podniesienia finansowania do poziomu minimalnego wynagrodzenia wyniósłby jednorazowo około 2 mld zł, jednak w kolejnych latach wzrost byłby marginalny.
Protestujący zapowiadają, że jeśli postulaty nie zostaną spełnione, we wrześniu przed Sejmem odbędzie się duża akcja protestacyjna. – Każdy dzień zwłoki przybliża nas do likwidacji naszych placówek – ostrzegają.
Rzecz jasna krotoszyński WTZ również włączył się w akcję protestacyjną.
OPRAC. (PrzeMo)

















Comments are closed